Zmiana ;)

Wiem ze miałam pisac raz na miesiąc. Ale zmieniłam temat :P mam nadzieje ze to dla Was dobrze ;). Ale pisze tylko dlatego ze od dłuzszego czasu chodzi za mną myśl by napisać opowiadanie więc tak robie ;) Jak nie przyniesie mi nic dobrego albo nie bede miala czasu to powiadomie Was :* Do roboty więc ZACZYNAMY! A i omine przedstawienie postaci bo mi sie nie chce:P

“Stałam na scenie.Po moim występie. I nie mogłam uwierzyć że wszystkim sie podobało. Zeszłam ze sceny i słyszalam brawa, które wkońcu ucichły. Wziełam butelke niegazowanej wody, odkreciłam nakrętke i nagle ktoś mnie potrącił i oczywiście woda wylala sie na moją nową bluzke. Myślałam ze tego kogoś zabije…”
Obudziłam sie, byłam zadowolona ze to tylko sen, lecz jednego nie rozumiałam: dlaczego mam mokre wlosy, twarz i poduszke i co robi wiadro obok mego łóżka. “Zoha” - pomyślałam i zaczełam jej szukac. W pokoju nikogo nie było. Weszlam do pokoju chłopaków.
- Zoha!! Zapłacisz mi za to!! - powiedziałam pokazując jej wiadro. - Opowiadałąm Ci co robiłam jak mój pies był mały i zesikał sie w domu?
Zoha powstrzymując śmiech powiedziała: Niee… i nie chce wiedzieeec … - i w tym momencie wpadła w śmiech razem z chłopakami.
- Dobra starczy tego dobrego. Z czego sie brechtacie?
Paweł: A przeglądałaś … się dzisiaj w lustrze?
Kiedy usłyszalam co powiedział poczułam ze moje policzki przybieraja barwe purpury i wtedy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam jak zmoczony kot. Wściekłam sie i szybkim krokiem wróciłam do siebie do pokoju. Drzwi zamknełam na klucz. I ogarnełam się. Po półgodzinie byłam wysuszona, ubrana i wymalowana. Usiadłam na fotelu i po chwili zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wyrzuciłam wszystko z szafy i byle jak wrzucalam do torby. “Ufff…eee tylko jak zamkne torbe?” - pomyślałam patrząc na stos ubran w torbie. ”No nic spróbuje” - i usiadłam na torbie jednoczesnie zasuwajac suwak. Po ciezkich nieduanych próbach wkoncu udało mi sie. Bylam z siebie dumna ” Dobra mam nadzieje ze nie pęknie w szwach, najważniejsze by dotrzeć do domu…a co będzie dalej to póżniej będziemy się martwić… teraz musze obmyślić jak się na niej zemścić” - rozmyślanie przerwało mi czyjeś dobijanie sie do drzwii.
- Pauulaaaaa!! Jesteś tam?? - Zoha coraz mocniej uderzała w drzwii. Jest bardzo silna dziewczyna i bałam się ze zaraz wywali drzwii, więc musiałam szybko cos wymyślić.
- Zależy dla kogo!
- No otwórz!! Musze się spakować!!
- Nie mogee…
- Zgubilam klucz!!
- Jak to?!
- Nie wiem co ja wróżka?
-Dobra zaraz to załatwie…- jej glos ucichł. Odsunełam się od drzwi, w obawie wywarzenia ich. Na mojej twarzy pojawił się z nikąd chytry uśmieszek.
” Już wiem jak Cie załatwie ” - pomyślałam. Zasnęłam, na szczęście nic mi się nie śniło. Obudziło mnie ponowne dobijanie się do tych cholernych drzwii.
- Zoha do jasnej ciasnej coś ty głupiego wymyśliła? - powiedziałam wstając i podchodząc do drzwi.
- Paulina. Kto Cie tam zamnkął - przełknełam glośno śline, to nie była Zoha tylko wychowawczynii kolonii. - Kto ma klucz?
- A dzien dobry pani? Jak się pani ma? - powiedzialam cos czego nie przemyslałam wczesniej z braku czasu.
- A co to ma do rzeczy?
- A tak tak. Już już. Nie wiem…ja się bojee! - zaczełam udawać przerażoną. - Czy ja tutaj umreee??!!
- Uspokój sie ! Opowiedz wszystko od początku!
-Ale ale … JA CHCE STĄD WYYYYJŚĆ!! - zaczełam krzyczec.
- Dobra spokojnie! - słyszałam jak ktos kombinuje przy zamku. - Już otwieramy!! - Wzielam do ręki klucz.
Drzwi się otworzyły i wszyscy do mojego pokoju wparowali: wychowawczyni, chłopcy, właściciel tego domu i … i Zoha. Rzuciłam jej się na szyje - oczywiście nigdy bym tego nie zrobiła ale czego nie zrobi się z zemsty?- i wrzucilam jej do kieszeni klucz.
- Jak dobrze że Cie widze!! Myślałam ze tutaj umreee!! - wymusiłam w sobie płacz…

Co będzie dalej dowiecie się juz jutro ;) wiem ze jak narazie nic ciekawego sie nie dzieje ale wszystko się rozkręci ;) Zaufajcie mi :P no a teraz zapraszam do komentowania :* Pozdrawiam i do usłyszenia

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.